Witajcie! ;)
Dziś przyszłam tu z czymś innym, niż opowiadanie. Gdyż... doszłam do wniosku, że chcę moje odczucia po wczorajszym odcinku gdzieś zapisać. Dlaczego więc nie tutaj?
Od czasu pierwszej serii każdy poniedziałek był magiczny. 21:30 to była moja godzina. Całe dwie serie dzielnie trwałam przy swojej idei czekania i oglądania w tv. I byłam twarda! Dziewczynki namawiały do oglądania z nimi przedpremier, a ja nieeeeeeeeeee... Kochałam za to ich relacje! Po odcinku... Zawsze podsycały tylko moją ciekawość! <3
Taak, tak było przez rok. Bo trzecia seria wzbudza we mnie już od dawna zbyt wiele emocji, by czekać dłużej! Wczoraj... Ciężko było wytrzymać. A gdzie, żeby czekać do 2 września!
Czekanie miało swoją magię. Ale wczoraj przekonałam się, że oglądanie przedpremier, w dodatku z moimi kochanymi dziewczynkami - to jeszcze większa magia! Bo cudownie jest usiąść przed laptopem przy nowym, wyczekiwanym od dawna odcinku i mieć przy tym towarzystwo osób tak samo zakręconych na punkcie Lekarzy, jak ja. Olcia - nasze komentowanie w trakcie było cudowne! Bałam się, że nie dam tak rady - ale proporcje 3/4 i 1/4 sprawdzają się idealnie. I Gabciu - daj się przekonać! :* Komentowanie w trakcie jest jeszcze fajniejsze, niż po! :* Mówię Ci, siostra! :*
A teraz co do odcinka...
Początek i wspomnienia z ubiegłych serii - I nasze pytanie: Długo jeszcze? Haha! To było oczywiste - że najważniejsze momenty warto sobie przypomnieć. Ale my byłyśmy tak spragnione tego nowego odcinka... że Ojej :D
I w końcu się zaczęło! Orda na motorze i kobieta w samochodzie - momentalnie przed oczami pojawiła mi się scena z Magdy M. [No cóż, Magdomaniacy tak mają :D]
Scena z Sylwią i Alą - kocham! I tą na początku i tą później, w bufecie. Sylwia i jej bezpośredniość, to jest to! :D
Uwielbiam Kasię Bujakiewicz w tej roli - Sylwia jest przegenialna!
W ogóle ich dialogi, sposób w jaki ze sobą rozmawiają... Można się śmiać i płakać! :D
Za każdym razem jak oglądam, przy rozmowie w bufecie i genialnych tekstach Sylwii padam ze śmiechu!
Mina Ali, przy wypowiadaniu 'No co Ty' bezcenna! :D
Mimika Magdy Różczki - przy scenie w windzie, kiedy pyta, czy Sylwia chce się jej pozbyć - cudowna!
[W ogóle będę się tu pewnie powtarzać z tą mimiką - ale Magda jest w tym genialna <3]
Cały wypadek, późniejsza diagnoza i operacja - wszystko perfekcyjnie dopracowane. Kocham ten serial za dbałość o szczegóły.
A Alę i Maksa kocham za to, jak się pięknie uzupełniają, jak ze sobą współpracują. Duet idealny, po prostu! <3
I przejdę chyba od razu do tego, co o tym duecie chciałabym powiedzieć dalej - bo cała reszta odcinka działa się dla mnie w tle. Od sceny, do sceny czekałam na Alę i Maksa. Stęskniłam się za nimi. Za którymś razem [bo pewnie obejrzę ten odcinek milion razy] na pewno skupię się na całości. Ale wczoraj nie potrafiłam. Najpierw muszę nacieszyć oczy Maksem i Alą! :D
Początkowo byłam oburzona. Bo jak mogli przeskoczyć o te kilka dni, czy nawet tygodni od poprzedniego odcinka? Chciałam oglądać ich od tamtego momentu, dalej. Pierwsze, stęsknione buzi... Pozbawili nas tego i byłam zła.
Scena po operacji Ordy - ta krótka rozmowa na korytarzu - i już złość powoli ze mnie uchodziła. Bo... To było piękne <3
- Zaraz, zaraz. Moment, moment, skąd Ty wiesz tyle na ten temat, co?
- A o której Ty kończysz pracę, co?
- Dobre pytanie: O której kończę pracę. Ee... Robię przetokę dializacyjną, usuwam niewydolną nerkę przeszczepioną... [I dłoń Ali na jego policzku <3 Cudowna oznaka czułości!] Czyyli...
Dziś przyszłam tu z czymś innym, niż opowiadanie. Gdyż... doszłam do wniosku, że chcę moje odczucia po wczorajszym odcinku gdzieś zapisać. Dlaczego więc nie tutaj?
Od czasu pierwszej serii każdy poniedziałek był magiczny. 21:30 to była moja godzina. Całe dwie serie dzielnie trwałam przy swojej idei czekania i oglądania w tv. I byłam twarda! Dziewczynki namawiały do oglądania z nimi przedpremier, a ja nieeeeeeeeeee... Kochałam za to ich relacje! Po odcinku... Zawsze podsycały tylko moją ciekawość! <3
Taak, tak było przez rok. Bo trzecia seria wzbudza we mnie już od dawna zbyt wiele emocji, by czekać dłużej! Wczoraj... Ciężko było wytrzymać. A gdzie, żeby czekać do 2 września!
Czekanie miało swoją magię. Ale wczoraj przekonałam się, że oglądanie przedpremier, w dodatku z moimi kochanymi dziewczynkami - to jeszcze większa magia! Bo cudownie jest usiąść przed laptopem przy nowym, wyczekiwanym od dawna odcinku i mieć przy tym towarzystwo osób tak samo zakręconych na punkcie Lekarzy, jak ja. Olcia - nasze komentowanie w trakcie było cudowne! Bałam się, że nie dam tak rady - ale proporcje 3/4 i 1/4 sprawdzają się idealnie. I Gabciu - daj się przekonać! :* Komentowanie w trakcie jest jeszcze fajniejsze, niż po! :* Mówię Ci, siostra! :*
A teraz co do odcinka...
Początek i wspomnienia z ubiegłych serii - I nasze pytanie: Długo jeszcze? Haha! To było oczywiste - że najważniejsze momenty warto sobie przypomnieć. Ale my byłyśmy tak spragnione tego nowego odcinka... że Ojej :D
I w końcu się zaczęło! Orda na motorze i kobieta w samochodzie - momentalnie przed oczami pojawiła mi się scena z Magdy M. [No cóż, Magdomaniacy tak mają :D]
Scena z Sylwią i Alą - kocham! I tą na początku i tą później, w bufecie. Sylwia i jej bezpośredniość, to jest to! :D
Uwielbiam Kasię Bujakiewicz w tej roli - Sylwia jest przegenialna!
W ogóle ich dialogi, sposób w jaki ze sobą rozmawiają... Można się śmiać i płakać! :D
Za każdym razem jak oglądam, przy rozmowie w bufecie i genialnych tekstach Sylwii padam ze śmiechu!
Mina Ali, przy wypowiadaniu 'No co Ty' bezcenna! :D
Mimika Magdy Różczki - przy scenie w windzie, kiedy pyta, czy Sylwia chce się jej pozbyć - cudowna!
[W ogóle będę się tu pewnie powtarzać z tą mimiką - ale Magda jest w tym genialna <3]
Cały wypadek, późniejsza diagnoza i operacja - wszystko perfekcyjnie dopracowane. Kocham ten serial za dbałość o szczegóły.
A Alę i Maksa kocham za to, jak się pięknie uzupełniają, jak ze sobą współpracują. Duet idealny, po prostu! <3
I przejdę chyba od razu do tego, co o tym duecie chciałabym powiedzieć dalej - bo cała reszta odcinka działa się dla mnie w tle. Od sceny, do sceny czekałam na Alę i Maksa. Stęskniłam się za nimi. Za którymś razem [bo pewnie obejrzę ten odcinek milion razy] na pewno skupię się na całości. Ale wczoraj nie potrafiłam. Najpierw muszę nacieszyć oczy Maksem i Alą! :D
Początkowo byłam oburzona. Bo jak mogli przeskoczyć o te kilka dni, czy nawet tygodni od poprzedniego odcinka? Chciałam oglądać ich od tamtego momentu, dalej. Pierwsze, stęsknione buzi... Pozbawili nas tego i byłam zła.
Scena po operacji Ordy - ta krótka rozmowa na korytarzu - i już złość powoli ze mnie uchodziła. Bo... To było piękne <3
- Zaraz, zaraz. Moment, moment, skąd Ty wiesz tyle na ten temat, co?
- A o której Ty kończysz pracę, co?
- Dobre pytanie: O której kończę pracę. Ee... Robię przetokę dializacyjną, usuwam niewydolną nerkę przeszczepioną... [I dłoń Ali na jego policzku <3 Cudowna oznaka czułości!] Czyyli...
- Mam pacjetnkę...
- Ładna? [Mina Maksa, ten malujący się uśmiech! Ojeeeeeeeeeeeeej! <3]
- Ładna.
I ten policzek, haha! To było takie kochane. A jednocześnie przezabawne - takie typowe dla nich! Dla Naszej Ali i Maksa! <3
Tu wtrącić trzeba jeszcze kilka słów o scenie w szatni, z Alą i Beatą. Uwielbiam je. To, jaka piękna relacja się między nimi wytworzyła <3 Taka typowa, siostrzana <3
Beatka jak zwykle powalająca na kolana. Rozłożyła mnie na łopatki pytaniem 'Po co Ci podstarzały gówniarz?' :D
I Ala, broniąca Maksia jak lwica, po tym, jak Beata stwierdziła, że się zmienił... <3 Kochana!
I kolejny genialny dialog:
- Może sypiał z drugą siostrą?
- Beaataa [I ten śmiech! <3]
- No co? Myślisz, że tylko nam się to zdarzyło?
Kooooooooocham je! :D
Wracając do AM :D
Później było tylko coraz lepiej...
Scena z Maksem w samochodzie i Alą idącą chodnikiem. Cudowne!
- Mogę panią o coś zapytać?
- Taak. Słucham pana?
- Chciałbym spędzić wyjątkowy wieczór z moją wyjątkową dziewczyną [JEGO DZIEWCZYNA <3], ale nie wiem, co sprawi jej przyjemność.
- Może to samo co panu, no nie wiem...
- Ale wie pani, kobiety jednak są inne...
- Noo. Ale chcą tego samego co faceci. Dowidzenia! [ I ta ucieczka <3]
- Wie pani, że grzebie pani w bombie, przepraszam?
A późniejsza scena kupiła mnie już w całości. Uwielbiam ten serial! Nieważne, że nie pokazali tych kilku wcześniejszych dni, nieważne, że momentami mi czegoś brakowało. TĄ sceną wynagrodzili mi wszystko. Wszystko... Było właśnie tak, jak chciałam. Tak, jak to czułam... Cała rozmowa Ali i Maksa - jak ja się strasznie bałam, że takiej rozmowy nie będzie, że tego nie pokażą, że pominą, że nie zrobią tego tak, jakbym chciała. To przeszło moje oczekiwania. Czegoś takiego jeszcze w żadnym serialu nie było. Żadna scena nie kupiła mnie tak bardzo. Na początku... Namiętność, uczucie... Ojej! Tą miłość, pożądanie... Czuło się na kilometr! [Przy okazji warto wspomnieć o cudownej, profesjonalnej grze Pawła i Magdy tutaj! To na pewno nie było proste... A scena zagrana idealnie. Tyyyyyyyyyyyyyyle emocji i uczuć w powietrzu - czyli to, co kocham najbardziej! <3 Mogę się założyć, że nikt, kto na to patrzył nie pomyślał ani przez sekundę, że to aktorzy, że oni to grają... To było tak prawdziwe. Wielki pokłon w stronę ich zdolności, profesjonalizmu! Aha! I przy tej scenie też przekonałam się, że uwielbiam ten serial za dbałość o szczegóły, haha! Wszystko, absolutnie wszystko dopracowane... Prawdziwe!] A później... Kilka słów... Ale wypowiedzenie ich było dla nich tak ważne. Ala była przy tym tak kochana, wyrozumiała, czuła... Z taką cudowną troską gładziła go po twarzy, głaskała jego policzki, muskała je ustami. Jakby chciała całą sobą przekonać go, że jest przy nim, że może jej wszystko powiedzieć, że jest z nim. Otoczyć go takim poczuciem bezpieczeństwa, wsparcia, zaufania... Cudowne! Nie da się tego opisać... I sposób w jaki powiedziała mu o Bartku - dla mnie był jak najbardziej odpowiedni. Gdzieś czytałam opinię, że tą rozmowę powinni bardziej rozwinąć. A mnie wystarczyło to, co było. W pełni. Niczego przed nim nie ukryła. Powiedziała mu całą prawdę. I to jest w niej najpiękniejsze. Jest szczera. Tak bardzo go kocha, że nie potrafiłaby tego ukrywać... To się nazywa miłość. <3 Bo w prawdziwym uczuciu, a takie bez dwóch zdań go darzy, liczy się właśnie prawda. Mówienie sobie o wszystkim. Bezwzględna szczerość. Prawdziwie kochając powinno się mierzyć z problemami, mówić prawdę, nawet tą bolesną, a nie to, co ta druga osoba chce usłyszeć. To już nie ten etap, gdzie trzeba 'bajerować'. Teraz buduje się piękną relację, właśnie szczerością... <3 I owszem, taka prawda boli... Ale siła miłości jest większa! <3
Reakcja Maksa też była taka, jaką chciałam zobaczyć. Liczyło się dla niego to, czy coś poczuła do tego mężczyzny Nie zakochała się, bo cały czas kochała jego. Ale jak prawdziwy facet... Nie potrafił od razu przejść nad tym do porządku dziennego. Ale przy tym nie odepchnął jej, nie odtrącił. Przytulił, pocałował. I musiał przemyśleć. Przetrawić po swojemu. A o Somalii nie mówił, bo jeszcze nie potrafi? Bo chce zapomnieć... Z jednej strony niepokoi mnie to trochę. A z drugiej jestem w stanie go jakoś tam zrozumieć. Marzy mi się, że za jakiś czas się przed Alą otworzy... Ale czy oni nam to pokażą? :P W każdym razie to zamknięcie w sobie - zagrane cudownie.
A Ala gładząca jego plecy, a później leżąca na tym łóżku, taka smutna, taka obwiniająca siebie o to, że przespała się z Bartkiem - kochana. Chwytająca za serducho! Aż miałoby się ochotę podejść i ją przytulić.
I pomimo tego, że smutkiem się skończyła ta scena - ubóstwiam ją. Zobaczyłam to, co mi się marzyło. Kocham ten serial za to! <3 I mogę patrzeć miliony razy na tą scenę. Rozczulać się nad każdym gestem, każdym spojrzeniem. Bo przecież to, jak oni na siebie patrzyli... To było cudowne, no! Taka prawdziwa miłość... Miłość o której każdy marzy. Chce się to oglądać! <3 I właśnie ta scena oddała całą tą magię, cudowność ich relacji, tego co ich łączy.
No zakochałam się, no! :D
Kolejne sceny z nimi tylko dopełniły tego wszystkiego. Korytarz i Maks, porywający Alę <3
- Chodź, chodź, chodź, zabieram Cię!
- Gdzieeeeeeeeeeeeeeee?
- Niedaleko.
- Jestem zmęczona! Muszę do łóżkaaaaaaaaaa...
- Ty tylko o jednym!
- No chodź, nie będziesz żałowała.
- Ale serio!
- Co?
- Muszę się położyć.
- Wiem, widzę właśnie.
I ta scena przypomniała mi ich takich z początków. Spontanicznego, szalonego Maksa! <3 I owszem, on się zmienił. Takie przeżycia zmieniają każdego. Ale wcale nie stał się jakiś nudny, czy coś. On nadal ma w sobie tego kochanego buraka! <3 Po prostu, po tym co przeszedł, docenił życie. Przekonał się o jego kruchości i ulotności, przez co teraz wiele rzeczy traktuje poważniej. Stał się bardziej dorosły, bardziej odpowiedzialny. Stał się prawdziwym mężczyzną. Który pragnie stabilizacji u boku kobiety, którą kocha, która jest dla niego całym światem.
I to wszystko ma swoje znaczenie w decyzji o ślubie, na pewno. Nie chce niczego odkładać na później. Chce czerpać z życia jak najwięcej - bo wie jak jest kruche. Z niczym nie chce czekać.
I podobało mi się to wszystko, naprawdę bardzo!
- Po co tu przyjechaliśmy?
- Wziąć ślub.
- Dzisiaj?
- Za dwa tygodnie.
- Dopiero?
To było takie... Zwyczajne, proste, oczywiste... I może to kogoś zdziwi - ale właśnie za to ich kocham! Oni nie potrzebują wymyślnych oświadczyn [choć może fajnie byłoby takie zobaczyć?], żeby być wyjątkowi <3 W tym dialogu kryją się cali oni i ich genialność!
I cała ich dalsza rozmowa. Uświadomienie sobie Ali, że rano wcale od niej nie uciekł, tylko załatwiał tak cudowną niespodziankę <3 Przydałoby się do tego jakieś buzi - i jestem totalnie zachwycona! :D
- Ładna? [Mina Maksa, ten malujący się uśmiech! Ojeeeeeeeeeeeeej! <3]
- Ładna.
I ten policzek, haha! To było takie kochane. A jednocześnie przezabawne - takie typowe dla nich! Dla Naszej Ali i Maksa! <3
Tu wtrącić trzeba jeszcze kilka słów o scenie w szatni, z Alą i Beatą. Uwielbiam je. To, jaka piękna relacja się między nimi wytworzyła <3 Taka typowa, siostrzana <3
Beatka jak zwykle powalająca na kolana. Rozłożyła mnie na łopatki pytaniem 'Po co Ci podstarzały gówniarz?' :D
I Ala, broniąca Maksia jak lwica, po tym, jak Beata stwierdziła, że się zmienił... <3 Kochana!
I kolejny genialny dialog:
- Może sypiał z drugą siostrą?
- Beaataa [I ten śmiech! <3]
- No co? Myślisz, że tylko nam się to zdarzyło?
Kooooooooocham je! :D
Wracając do AM :D
Później było tylko coraz lepiej...
Scena z Maksem w samochodzie i Alą idącą chodnikiem. Cudowne!
- Mogę panią o coś zapytać?
- Taak. Słucham pana?
- Chciałbym spędzić wyjątkowy wieczór z moją wyjątkową dziewczyną [JEGO DZIEWCZYNA <3], ale nie wiem, co sprawi jej przyjemność.
- Może to samo co panu, no nie wiem...
- Ale wie pani, kobiety jednak są inne...
- Noo. Ale chcą tego samego co faceci. Dowidzenia! [ I ta ucieczka <3]
- Wie pani, że grzebie pani w bombie, przepraszam?
A późniejsza scena kupiła mnie już w całości. Uwielbiam ten serial! Nieważne, że nie pokazali tych kilku wcześniejszych dni, nieważne, że momentami mi czegoś brakowało. TĄ sceną wynagrodzili mi wszystko. Wszystko... Było właśnie tak, jak chciałam. Tak, jak to czułam... Cała rozmowa Ali i Maksa - jak ja się strasznie bałam, że takiej rozmowy nie będzie, że tego nie pokażą, że pominą, że nie zrobią tego tak, jakbym chciała. To przeszło moje oczekiwania. Czegoś takiego jeszcze w żadnym serialu nie było. Żadna scena nie kupiła mnie tak bardzo. Na początku... Namiętność, uczucie... Ojej! Tą miłość, pożądanie... Czuło się na kilometr! [Przy okazji warto wspomnieć o cudownej, profesjonalnej grze Pawła i Magdy tutaj! To na pewno nie było proste... A scena zagrana idealnie. Tyyyyyyyyyyyyyyle emocji i uczuć w powietrzu - czyli to, co kocham najbardziej! <3 Mogę się założyć, że nikt, kto na to patrzył nie pomyślał ani przez sekundę, że to aktorzy, że oni to grają... To było tak prawdziwe. Wielki pokłon w stronę ich zdolności, profesjonalizmu! Aha! I przy tej scenie też przekonałam się, że uwielbiam ten serial za dbałość o szczegóły, haha! Wszystko, absolutnie wszystko dopracowane... Prawdziwe!] A później... Kilka słów... Ale wypowiedzenie ich było dla nich tak ważne. Ala była przy tym tak kochana, wyrozumiała, czuła... Z taką cudowną troską gładziła go po twarzy, głaskała jego policzki, muskała je ustami. Jakby chciała całą sobą przekonać go, że jest przy nim, że może jej wszystko powiedzieć, że jest z nim. Otoczyć go takim poczuciem bezpieczeństwa, wsparcia, zaufania... Cudowne! Nie da się tego opisać... I sposób w jaki powiedziała mu o Bartku - dla mnie był jak najbardziej odpowiedni. Gdzieś czytałam opinię, że tą rozmowę powinni bardziej rozwinąć. A mnie wystarczyło to, co było. W pełni. Niczego przed nim nie ukryła. Powiedziała mu całą prawdę. I to jest w niej najpiękniejsze. Jest szczera. Tak bardzo go kocha, że nie potrafiłaby tego ukrywać... To się nazywa miłość. <3 Bo w prawdziwym uczuciu, a takie bez dwóch zdań go darzy, liczy się właśnie prawda. Mówienie sobie o wszystkim. Bezwzględna szczerość. Prawdziwie kochając powinno się mierzyć z problemami, mówić prawdę, nawet tą bolesną, a nie to, co ta druga osoba chce usłyszeć. To już nie ten etap, gdzie trzeba 'bajerować'. Teraz buduje się piękną relację, właśnie szczerością... <3 I owszem, taka prawda boli... Ale siła miłości jest większa! <3
Reakcja Maksa też była taka, jaką chciałam zobaczyć. Liczyło się dla niego to, czy coś poczuła do tego mężczyzny Nie zakochała się, bo cały czas kochała jego. Ale jak prawdziwy facet... Nie potrafił od razu przejść nad tym do porządku dziennego. Ale przy tym nie odepchnął jej, nie odtrącił. Przytulił, pocałował. I musiał przemyśleć. Przetrawić po swojemu. A o Somalii nie mówił, bo jeszcze nie potrafi? Bo chce zapomnieć... Z jednej strony niepokoi mnie to trochę. A z drugiej jestem w stanie go jakoś tam zrozumieć. Marzy mi się, że za jakiś czas się przed Alą otworzy... Ale czy oni nam to pokażą? :P W każdym razie to zamknięcie w sobie - zagrane cudownie.
A Ala gładząca jego plecy, a później leżąca na tym łóżku, taka smutna, taka obwiniająca siebie o to, że przespała się z Bartkiem - kochana. Chwytająca za serducho! Aż miałoby się ochotę podejść i ją przytulić.
I pomimo tego, że smutkiem się skończyła ta scena - ubóstwiam ją. Zobaczyłam to, co mi się marzyło. Kocham ten serial za to! <3 I mogę patrzeć miliony razy na tą scenę. Rozczulać się nad każdym gestem, każdym spojrzeniem. Bo przecież to, jak oni na siebie patrzyli... To było cudowne, no! Taka prawdziwa miłość... Miłość o której każdy marzy. Chce się to oglądać! <3 I właśnie ta scena oddała całą tą magię, cudowność ich relacji, tego co ich łączy.
No zakochałam się, no! :D
Kolejne sceny z nimi tylko dopełniły tego wszystkiego. Korytarz i Maks, porywający Alę <3
- Chodź, chodź, chodź, zabieram Cię!
- Gdzieeeeeeeeeeeeeeee?
- Niedaleko.
- Jestem zmęczona! Muszę do łóżkaaaaaaaaaa...
- Ty tylko o jednym!
- No chodź, nie będziesz żałowała.
- Ale serio!
- Co?
- Muszę się położyć.
- Wiem, widzę właśnie.
I ta scena przypomniała mi ich takich z początków. Spontanicznego, szalonego Maksa! <3 I owszem, on się zmienił. Takie przeżycia zmieniają każdego. Ale wcale nie stał się jakiś nudny, czy coś. On nadal ma w sobie tego kochanego buraka! <3 Po prostu, po tym co przeszedł, docenił życie. Przekonał się o jego kruchości i ulotności, przez co teraz wiele rzeczy traktuje poważniej. Stał się bardziej dorosły, bardziej odpowiedzialny. Stał się prawdziwym mężczyzną. Który pragnie stabilizacji u boku kobiety, którą kocha, która jest dla niego całym światem.
I to wszystko ma swoje znaczenie w decyzji o ślubie, na pewno. Nie chce niczego odkładać na później. Chce czerpać z życia jak najwięcej - bo wie jak jest kruche. Z niczym nie chce czekać.
I podobało mi się to wszystko, naprawdę bardzo!
- Po co tu przyjechaliśmy?
- Wziąć ślub.
- Dzisiaj?
- Za dwa tygodnie.
- Dopiero?
To było takie... Zwyczajne, proste, oczywiste... I może to kogoś zdziwi - ale właśnie za to ich kocham! Oni nie potrzebują wymyślnych oświadczyn [choć może fajnie byłoby takie zobaczyć?], żeby być wyjątkowi <3 W tym dialogu kryją się cali oni i ich genialność!
I cała ich dalsza rozmowa. Uświadomienie sobie Ali, że rano wcale od niej nie uciekł, tylko załatwiał tak cudowną niespodziankę <3 Przydałoby się do tego jakieś buzi - i jestem totalnie zachwycona! :D
I na koniec
scena w szpitalu, po operacji.
- No dobra, zbieram się. A Ty?
- Ja mam jeszcze konsultacje.
- No to czekam w domu. Jakieś preferencje jeżeli chodzi o kolację? Nie mów. Zostaw to mi. To będzie niespodzianka. Pa
buzi
- Trzymaj się.
buzi
- A na deser wiesz co?
- Wiem.
buzi
- Pa.
buzi
- Pa
buzi.
Cudo, cudo, cudo! Czy trzeba mówić coś więcej? Banan i rozczulenie malujące się na mojej twarzy mówiło samo, za siebie :D <3 Przy każdej scenie z nimi!
No i tutaj była jeszcze moja ulubiona Beatka! Jej reakcja na całujących się Alę i Maksa... Przekonała mnie tylko w tym, że ona nie ma już z tym problemu [Tak jak i wcześniejszy tekst, o siostrach sypiających z jednym facetem, haha! :D], że poradziła sobie z rozstaniem z Maksem i z tym, że jest on z jej siostrą. Beatka jest teraz kochana! Taka prawdziwa siostra, ciesząca się szczęściem Ali. Uwielbiam ją po tej metamorfozie. I łzy wzruszenia po tym, jak Ala poprosiła ją o bycie jej świadkiem - bezcenne! <3 Tak pięknie się wzruszyła, tak ważne to było dla niej. <3
Ala: Teeż Cię kocham. [Gabrysiu, całkiem akbym nas słyszała :D]
Scena z Wanatem, śmiech - genialne! I stwierdzenie, że na ślubie wytrzyma, bo to tylko godzina! haha :D
- No dobra, zbieram się. A Ty?
- Ja mam jeszcze konsultacje.
- No to czekam w domu. Jakieś preferencje jeżeli chodzi o kolację? Nie mów. Zostaw to mi. To będzie niespodzianka. Pa
buzi
- Trzymaj się.
buzi
- A na deser wiesz co?
- Wiem.
buzi
- Pa.
buzi
- Pa
buzi.
Cudo, cudo, cudo! Czy trzeba mówić coś więcej? Banan i rozczulenie malujące się na mojej twarzy mówiło samo, za siebie :D <3 Przy każdej scenie z nimi!
No i tutaj była jeszcze moja ulubiona Beatka! Jej reakcja na całujących się Alę i Maksa... Przekonała mnie tylko w tym, że ona nie ma już z tym problemu [Tak jak i wcześniejszy tekst, o siostrach sypiających z jednym facetem, haha! :D], że poradziła sobie z rozstaniem z Maksem i z tym, że jest on z jej siostrą. Beatka jest teraz kochana! Taka prawdziwa siostra, ciesząca się szczęściem Ali. Uwielbiam ją po tej metamorfozie. I łzy wzruszenia po tym, jak Ala poprosiła ją o bycie jej świadkiem - bezcenne! <3 Tak pięknie się wzruszyła, tak ważne to było dla niej. <3
Ala: Teeż Cię kocham. [Gabrysiu, całkiem akbym nas słyszała :D]
Scena z Wanatem, śmiech - genialne! I stwierdzenie, że na ślubie wytrzyma, bo to tylko godzina! haha :D
O całej reszcie w tym odcinku, dziś tylko krótko!
Elę i Leosia uwielbiam! <3 Oznajmienie Wileckiemu, że leci na staż. Takie... Proste i oczywiste, haha! Leoś Spryciarz :D
Orda - biedaczek! A przy tym... Taki śmieszny. A już najbardziej - naćpany lekami, haha! :D
Sylwia - jest przegenialna, już wspominałam. A w scenach z Ordą i jego mamą... No po prostu idealny 'wywoływacz śmiechu' :D
I jeszcze wrócę do Beatki :D [Czyżby moja ulubienica? haha! :D] Bo warto wspomnieć o scenie w kawiarni. Beata+książka+muzyka.. Taka agentka, haha!
A późniejsze sceny w szpitalu, z Filipem - wielki pokłon w stronę gry aktorskiej Agi. Genialne!
Podsumowując
już, bo chyba najwyższa pora :D Odcinek dla mnie był genialny! Co prawda działo
się strasznie dużo, jak na jeden odcinek :D Albo to tylko takie wrażenie - po
tych 3 miesiącach przerwy. Zatęskniło mi się też za Jivanem - ale przecież
wszystko przed nami!
No i skupiłam się przede wszystkim na Ali i Maksie... Ale to właśnie na nich czekałam najbardziej. Cudownie byłoby zobaczyć więcej, każda scena pozostawiała lekki niedosyt... Ale tak się zastanawiam, czy to nie jest właśnie to, za co ich tak kochamy? To, że pokazują takie kawałki, w których się zakochujemy, które rozbudzają naszą wyobraźnię... I pozwalają jej działać dalej? Myślę, że coś w tym jest :D
A cała reszta - jak zawsze świetna. Muzyka, przede wszystkim muzyka. To jest i chyba zawsze będzie ogromny atut tego serialu! I to dopracowanie każdego szczegółu. Za to ich uwielbiam! :D
+ Zupełnie zapomniałam o końcówce!
Pewnie to dlatego, że wypieram ze świadomości usilnie pojawienie się Olgi, haha! Niszczy mi to ten piękny obrazek, który przez cały odcinek tworzył się w moim serduchu... No ale - przyszła, pojawiła się w mieszkaniu Maksa. Nie da się zaprzeczyć. Może i nie powinnam oceniać jej, skoro jeszcze niczego nie zrobiła - ale ja jej nie ufam. Czuję, że nie ma dobrych intencji, no. Ta postać nie wróży niczego dobrego...
I mina Maksa, który był zdezorientowany i przede wszystkim tak bardzo przestraszony... Daje do myślenia!
Ale nie martwmy się na zapas :D Póki co cieszmy się tym pięknem, które było <3
No i skupiłam się przede wszystkim na Ali i Maksie... Ale to właśnie na nich czekałam najbardziej. Cudownie byłoby zobaczyć więcej, każda scena pozostawiała lekki niedosyt... Ale tak się zastanawiam, czy to nie jest właśnie to, za co ich tak kochamy? To, że pokazują takie kawałki, w których się zakochujemy, które rozbudzają naszą wyobraźnię... I pozwalają jej działać dalej? Myślę, że coś w tym jest :D
A cała reszta - jak zawsze świetna. Muzyka, przede wszystkim muzyka. To jest i chyba zawsze będzie ogromny atut tego serialu! I to dopracowanie każdego szczegółu. Za to ich uwielbiam! :D
+ Zupełnie zapomniałam o końcówce!
Pewnie to dlatego, że wypieram ze świadomości usilnie pojawienie się Olgi, haha! Niszczy mi to ten piękny obrazek, który przez cały odcinek tworzył się w moim serduchu... No ale - przyszła, pojawiła się w mieszkaniu Maksa. Nie da się zaprzeczyć. Może i nie powinnam oceniać jej, skoro jeszcze niczego nie zrobiła - ale ja jej nie ufam. Czuję, że nie ma dobrych intencji, no. Ta postać nie wróży niczego dobrego...
I mina Maksa, który był zdezorientowany i przede wszystkim tak bardzo przestraszony... Daje do myślenia!
Ale nie martwmy się na zapas :D Póki co cieszmy się tym pięknem, które było <3
Wow! Twoja wersja magiczna. Świetnie opisałaś uczucia Ali i Maksa. Co do Olgi, to też starałam przez 3 miesiące o niej nie myśleć. Teraz się pojawiła, a razem z nią moje obawy. Trochę szkoda, że Maks nie powiedział Ali prawdy o tym co łączyło go z Olgą. To mogło by wiele ułatwić. Martwi mnie też fakt, że Olga zemdleje ta ślubie. Szkoda mi Ali miał to być najpiękniejszy dzień jej życia. No ale cóż, pożyjemy zobaczymy. Wracając do 1 odcinka brakowała mi scen z udziałem Ali, Beatki i Sylwii razem. A no i oczywiście zabrakło mi dialogu Wileckiego i Guły- ich teksty rozwalają mnie na łopatki.
OdpowiedzUsuńOjej! Ale się rozpisałam...
Lisa14
Jej, Kori, Ty nawet jak piszesz "zwykła" relację dotyczącą odczuć z odcinka to uśmiech mimowolnie pojawia się na twarzy.:)Magia <3
OdpowiedzUsuńOdcinek był rzeczywiście bardzo fajny, ale ja z przyjemnością zapoznam się z kolejnym opowiadaniem w Twoim wykonaniu :)
OdpowiedzUsuńNie ma to jak obszerna analiza podoba mi sie^^
OdpowiedzUsuńKurcze, Ty to nawet relacje z odcinka piszesz najlepsze. Ja mialam taki chaos w glowie, ze nie moglam tego ogarnac. Swietnie sie to natomiast Tobie udalo, zaearlas wszystko co najwazniejsze, a takze duzo wiecej. Wszystko swoim starym sposobem zanalizowalas doglebnie i chwala ci za to. W kazdeh chwili bede mogla sobie tu powrocic i od razu przypomna mi sie emocje odczuwane przy ogladaniu tego odcinka.
OdpowiedzUsuńDziekuje! ;)
@double
OdpowiedzUsuńO matko, nie wiem co lepsze Twoja relacja czy sam odcinek, LOL ;)
Naprawdę pięknie rozbiłaś temat i to na równe części. Mam identyczne odczucia co do całości. Pozdrawiam!
Super. Czekam na następny
OdpowiedzUsuń